Środa, 28.06.2017, imieniny: Florentyny, Ligii, Leona

Radni koalicji przeciwko dwukadencyjności w samorządach

  • 24.04.2017, 18:54 (aktualizacja 24.04.2017 19:17)
  • A.M., UM
Radni koalicji przeciwko dwukadencyjności w samorządach
Na poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej Inowrocławia radni koalicji przyjęli stanowisko, w którym sprzeciwiają się próbom wprowadzenia dwukadencyjności w samorządach. Uchwałę po kilku godzinach przerwy w obradach przegłosowano, ale nie obyło się bez sporych problemów.

Na sesji zabrakło aż pięciu radnych koalicji (2 radnym wygaszono mandaty). Skrzętnie wykorzystali to przedstawiciele opozycji i przed głosowaniem solidarnie opuścili salę. To spowodowało brak kworum, potrzebnego do podjęcia stosownej uchwały. Na sali musiało znajdować się 12 radnych. Obecnych było tylko 11. Przez ponad dwie godziny trwały gorączkowe próby ściągnięcia na sesję dwójki nieobecnych radnych (Elżbiety Jardanowskiej oraz Rafała Lewandowskiego).  W związku z tym przewodniczący Rady Miejskiej, Tomasz Marcinkowski ogłosił przerwę. W końcu na sesję dotarli i udało się koalicji przegłosować uchwałę. 

Jak powiedział Marcin Wroński z Nowego Inowrocławia, "wyszliśmy z sali, bo naszym zdaniem Rada Miejska nie powinna być wplątywana w gierki polityczne".

 

Poniżej treść informacji przesłanej przez Urząd Miasta Inowrocławia.


W związku z podjętą dziś uchwałą Rady Miejskiej, pragniemy przedstawić mieszkańcom kilka słów wyjaśnienia dotyczących powodów takiej propozycji - pisze Urząd Miasta Inowrocławia. 

Mieszkańcy Inowrocławia i wybrani przez nich samorządowcy powinni mieć prawo decydowania w najważniejszych sprawach dotyczących swoich „Małych Ojczyzn” takich jak budowa ulic, sprawy oświatowe, kultura czy utrzymanie porządku. Rząd chce zdominować nawet te aspekty demokracji i przeciwko temu inowrocławski samorząd wyraził dziś stanowczy sprzeciw.

Wybory lokalne służą wskazaniu przedstawicieli, którzy mają reprezentować np. mieszkańców Inowrocławia. Obecne działania rządu wskazują na zakusy decydowania o problemach Inowrocławia zza biurek w odległej Warszawie. Mamy do czynienia z próbą scentralizowania władzy oraz zdławienia samorządności.

Przykładem takiego działania jest Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska, poprzez który Inowrocław otrzymuje co roku pieniądze na nowe drzewa i krzewy. Rząd doszedł właśnie do wniosku, że to on będzie decydował, kto będzie miał większość w radzie nadzorczej WFOŚ. Jak podały media, minister Jan Szyszko wskazał właśnie Beatę Nowosielską jako nową przewodniczącą rady nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Toruniu. To osoba zwolniona z Ministerstwa Środowiska, która zasłynęła wpisem o „kajdankach i szubienicy" dla Donalda Tuska.

Tego typu przypadków mamy coraz więcej. Za chwilę większość instytucji samorządowych będzie opanowana przez przysłanych z Warszawy działaczy partyjnych i przez nich rząd będzie robił w miastach i gminach to, co uważa za stosowne, a nie to, czego chcą mieszkańcy tych miast i gmin.

- W pełni popieram uchwałę Rady Miejskiej. Nie godzę się na próbę centralizacji i uważam, że jako mieszkańcy i samorządowcy powinniśmy powiedzieć takim działaniom: Nie! – kategorycznie mówi Prezydent Miasta Inowrocławia Ryszard Brejza.

Zadziwiający jest fakt, że żaden z radnych SLD nie poparł uchwały o zagrożeniu dla samorządności. Tymczasem w całym kraju SLD podaje się jako partia walcząca z centralizacją władzy.

Dzisiejsza uchwała inowrocławskich radnych jest związana z ogólnopolską akcją. W jej ramach takie uchwały podejmie do końca maja większość polskich samorządów, a Inowrocław jest jednym z pierwszych, który się na to dziś zdecydował.

 

A.M., UM
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Kotek
Kotek 15.05.2017, 07:25
Przeciez interpelacje mozna skladac miedzy sesjami. Nie obowiazuje wtedy limit czasowy. Mozna sie rozpisywac do woli.
dociekliwy
dociekliwy 11.05.2017, 18:09
To może rada miejska niech wprowadzi możliwość swobodnego wypowiadania się radnych, w szczególności opozycji, podczas sesji. Zlikwidować powinno się limit czasowy ( 3 minuty) na wygłoszenie interpelacji wraz z zapytaniami do organu wykonawczego (prezydenta) w sprawach dot. jego działań w okresie międzysesyjnym. Dziwny jest też zapis w statucie na podział w rozpatrywaniu poszczególnych punktów porządku obrad osobno na pytania a następnie dyskusja. Jeśli podczas dyskusji radny zakończy jakąś kwestię pytaniem to niestety odpowiedzi nie uzyska. Brak również możliwości swobodnej wypowiedzi w punkcie sprawy różne, pod koniec sesji. Rozwiązania demokratyczne należy wprowadzać w szczególności u siebie, przed pouczaniem innych.
w Onecie...
w Onecie... 25.04.2017, 20:55
w portalu ONET też napisali o naszych radnych.

Pozostałe

Advertisement